American Dream w GTA 4: Dekonstrukcja amerykańskiego snu
GTA IV nie jest grą o przestępczości. GTA IV jest grą o kłamstwie — o obietnicy, którą Ameryka składa imigrantom i której nie potrafi dotrzymać. Cała historia Niko Bellica to powolne demontowanie mitu American Dream, kawałek po kawałku, postać po postaci. Rockstar napisał tę krytykę z rzadką w grach video precyzją literacką — i dlatego GTA IV pozostaje najpoważniejszą tematycznie częścią serii.
Co to jest American Dream?
W skrócie: założenie, że każdy człowiek, niezależnie od pochodzenia, ciężką pracą może osiągnąć w Ameryce sukces materialny i społeczny. Idea sięga XVIII wieku, ale w popkulturze utrwaliła się w XX — od Wielkiego Gatsby'ego po filmy Coppoli i Scorsese.
GTA IV bierze tę ideę i sprawdza ją w warunkach 2008 roku — w realiach kryzysu finansowego, post-11 września, masowej imigracji z Europy Wschodniej i powolnego upadku tradycyjnej "klasy średniej". Wynik jest brutalnie pesymistyczny.
Roman Bellic — sprzedawca snu
Historia zaczyna się od listów. Zanim gracz w ogóle wciska pierwszy przycisk, Roman Bellic kłamie. Pisze do kuzyna w Europie o willach, samochodach sportowych, kobietach i pieniądzach. Sprzedaje American Dream jako gotowy produkt do odbioru w Liberty City.
Niko, weteran wojny i były człowiek do brudnej roboty, zostawia wszystko i przyjeżdża. Pierwsze sceny gry — analizowane szczegółowo w artykule o pierwszych misjach GTA IV — to gorzka komedia konfrontacji. Wille okazują się jednopokojowym mieszkaniem nad biurem taksówek. Samochody sportowe to popsute taksówki. Pieniądze? Roman jest po uszy w długach u Vlada Glebova.
Roman nie jest złym człowiekiem. Sam wierzy w to, co pisał. Ale ta wiara to mechanizm obronny — kłamał Niko, bo musiał kłamać sobie. American Dream jest w jego przypadku narzędziem psychologicznego przetrwania.
Niko Bellic — testowany cynik
Niko przyjeżdża z bagażem traumatycznej przeszłości w wojnie jugosłowiańskiej. Nie spodziewa się raju. Spodziewa się drugiej szansy — możliwości życia bez codziennej brutalności. To skromniejsza wersja amerykańskiego snu, ale wciąż wersja tego snu.
Liberty City systematycznie tę wersję demontuje. Każdy zleceniodawca, na którego Niko pracuje, jest uosobieniem innego pęknięcia mitu:
- Vlad Glebov — sen o sukcesie ekonomicznym dla rosyjskiego imigranta. W rzeczywistości lichwiarz z Hove Beach.
- Mikhail Faustin — sen o byciu "kingem". W rzeczywistości narkomanka z manią wielkości.
- Elizabeta Torres — sen o samodzielności i biznesie. W rzeczywistości kobieta paranoiczna i skazana.
- Playboy X i Dwayne Forge — dwie wersje czarnej Ameryki, które nie potrafią ze sobą rozmawiać.
- Jimmy Pegorino — sen o prestiżu mafijnym. W rzeczywistości boss skazany na zniknięcie.
Każda z tych postaci goni za jakąś wersją "amerykańskiego sukcesu". Każda przegrywa.
Liberty City jako bohater negatywny
Miasto w GTA IV nie jest neutralnym tłem. Jest aktywnym antagonistą. Algonquin ze swoim Star Junction, billboardami, korporacjami i drogimi restauracjami nie jest nagrodą — jest pułapką. Reklamy w grze (analizowane szerzej w temacie satyry) ośmieszają wszystko, co miasto sprzedaje: dietę, fitness, religię, terapie, samochody, telewizję.
To nie jest przypadek. Rockstar od GTA III używa Liberty City jako lustra dla amerykańskiego konsumpcjonizmu, ale dopiero w GTA IV satyra przestaje być wesołkowata. Tu już nie chodzi o śmiech. Tu chodzi o pokazanie systemu, który mieli imigranci i klasę pracującą do upadku.
Kobiety w fabule jako kontrapunkty
Trzy kobiety, które Niko traktuje poważnie — Mallorie Bardas, Michelle/Karen i Kate McReary z rodziny McReary — reprezentują trzy różne odbicia mitu:
- Mallorie już go przerobiła i pogodziła się z pomniejszoną wersją u boku Romana.
- Michelle/Karen używa go jako przykrywki dla pracy w United Liberty Paper. Cały sen jest jej zawodowym narzędziem.
- Kate — jedyna postać, która wprost odrzuca konsumpcyjną wersję snu i prosi Niko, żeby wybrał uczciwą drogę.
Niezależnie od tego, jak gracz traktuje zakończenie GTA 4 — Deal czy Revenge, Kate ginie. To nie jest przypadek narracyjny. Rockstar zabija postać, która reprezentowała możliwość alternatywy. W obu zakończeniach.
Statue of Happiness — symboliczny nokaut
Statue of Happiness — wersja Statui Wolności w Liberty City — trzyma w ręku kubek kawy zamiast pochodni. To jeden z najprostszych i najmocniejszych obrazów w całej grze. Wolność została zastąpiona konsumpcją. Pochodnia oświetlająca przybyszów została zastąpiona starbucksową kawą do jednorazowego kubka.
Wewnątrz statui ukryte jest bijące serce na łańcuchach — easter egg, który większość fanów odczytuje jako metaforę: serce Ameryki bije, ale jest spętane. To bardzo czytelna teza Rockstar North o tym, czym stała się Statua Wolności w XXI wieku.
Końcowy bilans
Niezależnie od tego, którą ścieżkę finałową gracz wybierze, Niko nie wygrywa. W ścieżce Deal traci Romana. W ścieżce Revenge traci Kate. W obu przypadkach pieniądze, władza i status okazują się kosztem ludzi, na których mu zależało.
To jest finalny argument GTA IV przeciwko American Dream: sen jest osiągalny, ale tylko przez utratę tego, dla czego ktokolwiek by go ścigał. Niko może mieć teraz mieszkanie, kasę i reputację. Nie ma kuzyna albo nie ma dziewczyny. Sen został spełniony i jest pusty.
Dlaczego ta krytyka jest ważna
GTA IV ukazało się w 2008 roku — dosłownie w trakcie kryzysu finansowego, który dla milionów Amerykanów oznaczał utratę domów, oszczędności i wiary w system. To nie jest gra przypadkiem rezonująca z czasem. To gra napisana dokładnie wtedy, kiedy mit pękł publicznie.
Rockstar nie wraca już do tej tematyki w tak bezpośredni sposób. GTA V w 2013 roku jest cyniczne, ale w innym, bardziej hollywoodzkim sensie — to satyra Los Angeles, nie poważna analiza imigranckiego doświadczenia. Pełniejsze porównanie tematyczne dwóch części znajduje się w artykule o różnicach między GTA 4 a GTA 5.
Niko Bellic pozostaje jedynym protagonistą serii, który przyjeżdża do Ameryki, próbuje uwierzyć i przegrywa. To, że jego porażka jest tak emocjonalnie czysta, jest jednym z głównych powodów, dla których GTA IV — mimo szorstkiej fizyki, mniejszej mapy i braku samolotów — pozostaje dla wielu fanów najlepszą częścią serii.